Gmina Kościerzyna Kultura Wokół nas Wywiady

25 – TE URODZINY WYJĄTKOWEJ OSADY BUREGO MISIA

25-lecie świętowali w miniony weekend członkowie niezwykłej Osady Burego Misia na Wętfiach w gminie Kościerzyna. To wspólnota osób niepełnosprawnych i ich opiekunów, którzy wspólnie mieszkają i uprawiają ponad 40 hektarowe gospodarstwo. Znani są w całej Polsce m.in. z produkcji serów kaszubskich i ekologicznej żywności. Osadę 25 lat temu zakładał ks. Kuba Marchewicz, który przyjechał tu z Poznania.

Urodzinowe świętowanie na Osadzie trwało trzy dni i było połączone z dwoma innymi jubileuszami: 25 – leciem gminy Kościerzyna i 25-leciem powstania Państwowej Straży Pożarnej w Kościerzynie, której ksiądz Kuba jest kapelanem. Z okazji święta na Osadzie wystąpili m.in. Grupa Mocarta, Weronika Korthals, zespół Fucus oraz folklorystyczne zespoły góralskie i kaszubskie. Punktem centralnym spotkania było wręczenie statuetek wdzięczności Romany 2017.

 

Red.: Po 25 latach bycia na Wętfiach w gminie Kościerzyna, już czujecie się częścią społeczności kaszubskiej?

Ks. Kuba: Przecie ja jestem Kaszëba, ja jestem z Kościerzyny, więc mi nietrudno czuć się Kaszubą. Ale mówiąc szczerze, moi przyjaciele, którzy są z różnych stron Polski, od południa aż przez Wielkopolskę i po północ, wszyscy oni coraz bardziej czują się Kaszubami, noszą stroje kaszubskie, produkują produkty żywnościowe o nazwach kaszëbsczich, itd., itd. Więc czujemy się bardzo częścią Kaszub.

Red.: Budzicie jeszcze zdziwienie w środowisku, w którym mieszkacie? Bo musi ksiądz przyznać, że jesteście niezwykli.

Ks. Kuba: Tak, jesteśmy dość niezwykłą wspólnotą (śmiech). Żyjemy jak rodzina, posługujemy się zasadami z Ewangelii. Nasza Wspólnota działa w wielu miejscach w Polsce, a na osadę tu na Wętfie trafiają nasi przyjaciele niepełnosprawni, którzy tracą już swoich bliskich. Osada Burego Misia na Wętfiach jest kwintesencją obietnicy przyjaźni, którą składamy wobec naszych odmiennych przyjaciół we wspólnotach wielkopolskiej, bytomskiej i krakowskiej, które powstały 34 lata temu. W 1984 roku pojechaliśmy tu nad jezioro Dobrogoszcz na wakacje i już tu zostaliśmy.

Red.: Jak odbierano księdza na początku?

Ks. Kuba: Kiedy ja tu zamieszkałem 25 lat temu, z pierwszym Burym Misiem i Burymi Niedźwiedziami, to wszyscy wokoło zastanawiali się: co to za ksiądz?, czy go za karę wyrzucili z zakonu?, czy też może uciekł z zakonu? Pytali mnie co ja chcę w tym zrujnowanym gospodarstwie robić, w tych „chaszczach” jak oni to mówili. A dzisiaj ci wszyscy ludzie, żyjący wokół nas, nasi sąsiedzi, może nie wszyscy, ale większość, mówią o Osadzie Burego Misia: nasza osada, nasza kaplica, nasz ksiądz.

Red.: Urodziny osady trwały 3 dni, do tego świętowaliście ze Strażą Pożarną i z gminą Kościerzyna.

Ks. Kuba: Te nasze 25 lat, tak się składa pięknie, pokrywa się również z 25-leciem utworzenia gminy Kościerzyna i 25 lat temu została powołana Państwowa Straż Pożarna, której jestem przez 25 lat kapelanem. Bo tak się składa, że wcześniej, przed wstąpieniem do zakonu, pracowałem w Straży Pożarnej. I to nasze spotkanie urodzinowe na osadzie, jest takim wspólnym świętowaniem. A świętujemy coś, co wydaje się w naszej rzeczywistości dość trudne do zrealizowania, a z drugiej strony jest takie oczywiste dla ludzi, którzy próbują szukać sensu życia w Ewangelii i w naśladowaniu Chrystusa. Bo przeżywamy coś razem, razem coś tworzymy, razem marzymy, planujemy i razem się troszczymy o różne sprawy, które dzieją się w naszych środowiskach. Dlatego nasze urodzinowe spotkania nazwaliśmy po kaszubsku zdaniem „Ile można zrobić wespół, czyli razem?”

Red.: Urodziny zbiegają się z corocznym Waszym świętem, czyli Jeseniową Swiãtnicą ù Miedwiedzków. To kaszubska nazwa Waszego festynu, gdzie sprzedajecie zdrową żywność, sery i inne produkty, które produkujecie na Osadzie?

Ks. Kuba: Żyje nas na Osadzie 50 osób i każdy z nas ma inne zainteresowania i zawsze staraliśmy się wsłuchać w to, czego kto pragnie. Stąd powstała najpierw serowarnia, potem gospodarstwo, gdzie hodujemy krowy, z których mleka produkujemy te sery. Potem powstał osadowy zielnik, gdzie hodujemy zioła i warzywa, które później przetwarzamy. Robimy to wszystko, żeby sami z tego korzystać, a potem trafiać przez żołądek do serca, czyli to sprzedawać.

Red.: No właśnie, podczas urodzinowego kiermaszu zbieraliście również środki na budowę drugiej nowej osady?

Ks. Kuba: Rozpoczęliśmy budowę drugiej Osady Burego Misia, bo nie chcielibyśmy, żeby nasza Osada stała się wielka i żebyśmy się stali anonimowi, tylko, żebyśmy jednak byli rodziną. A musimy przyjąć 10 osób, czyli 6 Burych Misiów i 4 Burych Niedźwiedzi. W związku z tym musimy szybko budować. Nieopodal budujemy taką rybacką osadę, żeby to była nowa przestrzeń, w której będziemy prowadzili działalność.

Red.: Czy to jest akcja na wzór „Kup pustaka dla misiaka”, dzięki której zbudowaliście w zeszłym roku nowy dom na osadzie?

Ks. Kuba: Tak, bo nasze budowanie nigdy nie opiera się na budżecie. W przyjaźni jest tak, że mamy pewne zobowiązania. To nie jest przywilej być budowlańcem, to jest obowiązek. Zaczęliśmy budować bez pieniędzy (śmiech) i powiedzmy sobie szczerze, że dużo rzeczy możemy zrobić sami i przy pomocy naszych sąsiadów, ale są takie technologie budowania, że za część musimy zapłacić i te środki zebrać.

Red.: To życzymy powodzenia i następnych pięknych 25 lat na Kaszubach.

Ks. Kuba: Dziękuję, ale to co jest taką klamrą naszej rozmowy, jeszcze powiem. Na początku rodzice ze wspólnoty poznańskiej, gdzie przez kilka lat pracowałem, pytali mnie, czemu nie buduję osady gdzieś w połowie drogi między Kościerzyną a Poznaniem, pytali czemu tak daleko. Ja wtedy mówiłem, że Kościerzynę znam, stąd pochodzę, znam tu ludzi. Po latach, kiedy osada już działała, to któraś z mam podeszła do mnie i powiedziała, że dobrze się stało, że osada działa właśnie tutaj. Bo tutaj ludzie są przyjaźni, dobrzy i dobrze się nam tutaj mieszka.

Red.: Dziękuję za rozmowę.

Ks. Kuba: Dziękuję.

acd

This slideshow requires JavaScript.

Komentarze