Wokół nas

Andrzej Turzyński – Historia życia

Gospodarstwo przejąłem od rodziców w 2005 roku. To 20 ha położone we wsi Rychnowe Wybudowanie. W związku z tym, że 5 km od nas, w Człuchowie jest jedyny wykupiony przez rolników elewator „Zrzeszenia Rola” w gospodarstwie produkuję zboża i rzepak. Nie wielki jego obszar wymusza również utrzymywanie bydła mięsnego i trzody chlewnej. Ojciec produkował jeszcze mleko ale ja z tego zrezygnowałem.

Gospodarstwo mam zmechanizowane. W ciągu ostatnich 3 lat zrobiłem sporo zakupów, niestety bez dofinansowania. Mam traktor John Deree 6110  z turem, brone talerzową firmy Bury, pług obrotowy lemken opal 140, agregat siewny accord a także wymieniłem poczciwego bizona z040 na kombajn volvo 1150 z hydrostatycznym napędem. Sprzęty może nie najmłodsze ale wszystko zaawansowane technicznie i poprawiające komfort pracy jak również skrojone na miarę potrzeb.

Mam właściwe przygotowanie do prowadzenia gospodarstwa. W 2003 ukończyłem Politechnikę Koszalińską, kierunek Technika Rolnicza i Leśna.

Olimpiadami rolniczymi zainteresowałem się mając dopiero 31 lat. Zachęcił mnie do tego ówczesny pracownik ODR Człuchów Daria Gwizdała. Przez te 8 lat udało mi się zdobyć kilka sukcesów. Dwa razy byłem drugi w finałach wiedzy z BHP w rolnictwie organizowanych w Słupsku i trzy razy byłem finalistą Olimpiady Młodych Producentów Rolnych w Gdańsku. W 2012r. w finałach krajowych ciut zabrakło mi do ścisłego finału. W ubiegłym roku pytania w finale w miarę mi podeszły i zająłem drugie miejsce. Przydała się także wiedza z BHP. W marcu tego roku czeka mnie trzecie podejście na krajówce w Kielcach. Mam nadzieje, że do trzech razy sztuka, ponieważ dziś już 39 lat i czas kończyć tą przygodę.

Dzięki olimpiadom zdobyłem dużo przydatnej wiedzy, jak również nawiązałem wiele przyjaźni. Cenne są wymiany doświadczeń pomiędzy praktykami.  Nie bez znaczenia są też nagrody które zdobywamy liczą się już na etapie powiatowym.

Ja od małego „siedzę” w rolnictwie. A, że dużo się zmienia to wiedzę przez cały czas trzeba aktualizować. Świat nie stoi w miejscu. Wiedza zdobyta przez uczestnictwo w olimpiadach na pewno procentuje w uzyskiwaniu lepszych wyników w gospodarstwie.

Z moich doświadczeń wynika, że w finale ustnym oprócz wiedzy z pewnością dużo zależy w losowaniu zestawu pytań. Oczywiście potem zostaje jeszcze trafić w sedno sprawy w odpowiedziach. W testach wszyscy mierzą się z tym samym. Szeroki zakres i podchwytliwość niektórych pytań może zaskoczyć nie jednego. W finale krajowym raz się trafiło, że wcale nie było prawidłowej odpowiedzi i pytanie było wyłączone.

Od 2005 przejąłem gospodarstwo 20 ha w Rychnowy wybudowanie. Dobra lokalizacja ze względu na rozłóg ale wóz terenowy musi być na wyposażeniu. Do Człuchowa jest 5 km i elewator zrzeszenia Rola jedyny wykupiony przez rolników mam w zasięgu wzroku co naturalnie wymusza produkcję zbóż jak i rzepaku, gleby mam średnie. Ze względu jednak na niewielki obszar utrzymuje również bydło mięsne i trochę trzody chlewnej, powiedzmy tak dla hobby. Ojciec produkował mleko lecz po Człuchowskej mleczarni nie pozostał kamień na kamieniu podobnie stało się z masarnią nad czym trzeba ubolewać. Dzięki olimpiadom dużo przydatnej wiedzy zdobyłem jak również zawiązałem wiele przyjaźni. Cenne są wymiany doświadczeń między praktykami. Z sukcesów to dwa razy byłem drugi w finałach wiedzy z BHP w rolnictwie organizowanych w Słupsku i trzy razy byłem finalistą Olimpiady Młodych Producentów Rolnych w Gdańsku. Co do pytań w finale ustnym to oprócz wiedzy z pewnością dużo zależy od szczęścia w losowaniu zestawu pytań, potem zostaje jeszcze trafić w sedno sprawy w odpowiedzi. W teście wszyscy mierzą się z tym samym. Szeroki zakres i podchwytliwość niektórych pytań może zaskoczyć nie jednego. W finale krajowym raz się trafiło, że wcale nie było prawidłowej odpowiedzi i pytanie było wyłączone. W 2015 roku pytania w finale w miarę podeszły i zajęłem drugie miejsce przydała się także wiedza z BHP. Nagrody są atrakcyjne już na etapie powiatowym tak więc na pewno warto brać udział. Od czasu ostatniego wyjazdu w 2012 na finał krajowy gdzie ciut zabrakło do ścisłego finału dokonałem sporo zakupów niestety bez dofinansowani gdyż z posiadanym areałem trafiłem na białą liste. Cztery córki na to wszystko mam dwie parki 2007 i 2009 i jeszcze piąta w maju ma na świat przyjść. Zgroza! Dobrego psa będe musiał sobie koniecznie w przyszłości sprawić. Głowe mają po tatusiu a dół po mamusi. Zdjęcia załanczam żeby nie być gołosłownym. W marcu trzecie podejście w Kielcach na krajówce no w tym roku to do trzech razy sztuka się u mnie nie sprawdza bo wątpliwe żeby dwóch lekarzy na usg strzelio byka.

Pytania na ustnym są tematyczne z funduszy unijnych, ekonomi, produkcji roślinnej, zwierzęcej i z bhp jedno było w tym roku. Raczej nie ma czasu przysłuchiwać się pytaniom konkurentów, zawsze można gorzej trafić. Jeżdźe na imprezy typu Wiosenne manewry polowe w Śmiardowie Złotowskim jak również na imprezy rolnicze organizowane w Lubaniu. Mając gospodarstwo i tak dużą rodzine trudno obecnie gdzieś się wyrwać i wyjazd na trzy dni do Kielc na finał krajowy to nie lada wyzwanie. Ja od małego siedze w rolnictwie i dużo się zmienia awiedze trzeba cały czas aktualizować. Świat nie stoi w miejscu. Wiedza zdobyta również przez uczestnictwo w olimpiadach procentuje w uzyskiwanych wynikach w gospodarstwie. Nie jest to prosta dziedzina i trzeba mieć siedem fachów w ręku a ósmy to bieda. Jak nie susza to wymarzanie ale trzeba radzić.

Komentarze