Gmina Somonino Na sygnale

EGIERTOWO. CAŁA WIEŚ W OBŁOKACH CZARNEGO DYMU

Wtorkowy poranek 19 grudnia na długo pozostanie w pamięci mieszkańcom Egiertowa i kierowcom samochodów przejeżdżającym przez wieś. Pięciometrowe, złowrogie płomienie ognia górowały nad palącą się restauracją „Przystanek Łosoś” i sąsiednimi zabudowaniami, wzbudzając strach obserwujących żywioł okolicznych mieszkańców.

Rozpoczęty niedawno sezon grzewczy, co roku powoduje dosyć dużą ilość pożarów zabudowań. Spowodowane jest to zazwyczaj tym, że właściciele obiektów nie zawsze dbają o należyty stan techniczny, zwłaszcza z zakresu przepisów przeciwpożarowych. Ostatnio w naszym regionie miało miejsce kilka pożarów, lecz ten w Egiertowie jest jednym z największych w ostatnich latach. Kiedy oddawaliśmy nasz tygodnik do druku, nieznana była jeszcze przyczyna pożaru restauracji „Przystanek Łosoś”. Ogień pojawił się ok. godz. 8 rano. Mimo, że budynek restauracji jest rozległy i wieloskrzydłowy, żywioł w zaskakująco krótkim czasie ogarnął całość zabudowań. Kiedy na miejsce przybyli pierwsi strażacy, pożar był na tyle rozprzestrzeniony, że akcja ratownicza w zasadzie ograniczyła się do zabezpieczenia sąsiednich zabudowań i niedopuszczenia do dalszej eskalacji ogniowego żywiołu.

Liczne zastępy straży pożarnej

Strażacy walczyli z pożarem z ziemi i z powietrza. Atakowali żywioł prądami wody z wysięgników oraz z kilku stron budynku. Rozmiar katastrofy był tak poważny, że co chwila wozy bojowe wyruszały do pobliskiego stawu nieopodal restauracji „Pod Żurawiem”, po kolejne tysiące litrów wody. Mimo zmasowanych działań ratowniczych, budynku nie udało się uratować. Spłonął doszczętnie pozostawiając po sobie katastroficzny widok. W akcji brało udział blisko 25 zastępów straży pożarnej z Kartuz, Kościerzyny, Gdyni, Gdańska. Zawodowców z JRG licznie wsparli druhowie OSP, m.in. z Egiertowa, Sierakowic, Skrzeszewa, Hopowa, Goręczyna, Kamienicy Szlacheckiej, Stężycy, Żukowa, Brodnicy Górnej, Szymbarka, Pomieczyna, Kaplicy.

BM

Komentarze