Gmina Sierakowice Wokół nas

GM. SIERAKOWICE. WSTĘPNY BILANS NAWAŁNICY

We wtorek 12 września podczas sesji Rady Gminy Sierakowice wójt Tadeusz Kobiela podsumował straty wywołane nawałnicą i działania, jakie podejmowano po 12 sierpnia.

Był to wstępny bilans, bo ciągle jeszcze ludzie zgłaszają zniszczenia i pracuje komisja weryfikująca te zgłoszenia. Z drugiej strony do gminy wciąż spływają deklaracje pomocy od innych samorządów i firm

Budynki – Poszkodowani i naciągacze

W ciągu miesiąca zgłoszono mniejsze lub większe uszkodzenia w 351 budynkach – 119 mieszkalnych, 196 gospodarczych i 36 innych. Zgłoszenia wciąż napływają. Dotyczy to zwłaszcza domków letniskowych, które stoją puste i właściciel dowiaduje się o stratach dopiero kiedy przyjedzie. Każde z tych zgłoszeń jest sprawdzane przez komisję. W jej skład wchodzą przedstawiciele gminnej administracji, GOPS i służb nadzoru budowlanego. Szkód jest tak wiele, że do pomocy powiatowemu inspektorowi nadzoru budowlanego skierowano pracowników z innych powiatów. Obliczają oni procent zniszczeń budynków, a później GOPS przelicza te procenty na złotówki. Oprócz komisji budowlanej pracuje też rolnicza powołana przez PODR.

– Niestety zdarzają się ludzie, którzy zachowują się w sposób nieładny. Zgłaszają np. szkodę, którą jest przechylony płot, albo wybite szyby. Pieniędzy i tak nie dostaną, bo pomoc przysługuje właścicielom tych obiektów, w których zniszczenia są większe niż 5% ich wartości. Ale komisja musi tam pojechać, oszacować stratę i traci w ten sposób czas. Co gorsza bywają także przypadki, że właściciele budynków sami sobie coś niszczą, żeby zwiększyć procent strat – informował radnych Tadeusz Kobiela.

Lasy – samo sprzątanie potrwa 2 lata

Gmina przekazała do starostwa 168 zgłoszeń uszkodzeń lasów prywatnych. Łączna powierzchnia tych zniszczeń to 920 ha. Nie ma jeszcze szacunków strat w Lasach Państwowych. Prawdopodobnie jednak tam strat będzie więcej.

– Jeszcze nie mamy pewnych informacji, na jaką pomoc mogą liczyć właściciele lasów. Wiadomo jednak, że proces naprawy zniszczeń będzie długotrwały. Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych twierdzi, że samo sprzątanie lasów potrwa do końca 2019 roku, czyli ponad 2 lata. A po sprzątnięciu trzeba będzie jeszcze odtworzyć uprawy – informował wójt – Parę lat temu podobna sytuacja miała miejsce w Bawarii, w bogatych Niemczech. I tam też usuwanie szkód trwało 2 lata.

GOPS zawalony pracą

Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej ma mnóstwo pracy. Pracuje w nadgodzinach i w soboty. Na same zasiłki na „zaspokajanie podstawowych potrzeb bytowych” dla poszkodowanych gmina dostała prawie pół miliona zł, ale szacunki mówią o zapotrzebowaniu w wysokości 1,8 miliona. Na razie z pomocy tej skorzystało 105 gospodarstw – 85 dostało zasiłek w wysokości 6 tys. zł, 20 – zasiłek zwiększony w kwocie do 20 tys. zł.

Reakcje na kataklizm

– 40 minut po uderzeniu największego wiatru, w sobotę o godz. 0.20 miałem telefon ze straży, żeby poprosić właścicieli firmy BAT o otworzenie magazynów i wydanie plandek i folii potrzebnych do zabezpieczania zniszczonych budynków. Był środek nocy i weekend, a po pół godzinie pracownicy już byli w magazynach i wydawali strażakom wszystko, co było im potrzebne – mówił wójt.

Jednak pomoc firmy nie ograniczyła się tylko do tego. Firma, jako jedna z pierwszych przekazała gminie pomoc finansową. Nie zgodziła się na ujawnienie jej wielkości, ale wójt twierdził, że jest to znaczna kwota. Oprócz tego firma urządziła u swoich kontrahentów zbiórkę materiałów budowlanych i przekazała je gminie. Według wójta wartość tych materiałów przekracza 400 tys. zł.

Wspaniała była też reakcja samorządów z całej Polski. Pomoc do Sierakowic napływa nie tylko z Pomorza, ale z całej Polski. Już podpisane umowy z rozmaitymi samorządami to 242,5 tys zł.

„Myśmy też pomagali”

– Samorządy okazały swoją solidarność. Kiedy inni byli w potrzebie myśmy udzielali pomocy, dziś musimy korzystać z pomocy innych. Przypomnę, że między innymi pomagaliśmy gminie Lanckorona i Święta Katarzyna. Do tej ostatniej wysłaliśmy transport 9 TIR-ów z przyczepami. Była to nie tylko pomoc od gminy, ale też i od poszczególnych naszych rolników – przypomniał wójt.

Nie wszyscy zdali egzamin

Zupełnie odmiennie zareagował na kataklizm Pomorski Urząd Wojewódzki.

– Pierwsze sygnały o zniszczeniach w naszej gminie przesłałem do starostwa w sobotę, a już w niedzielę miał je na biurku wojewoda. I pan wojewoda odwiedził nas. Też w niedzielę. Po tygodniu.

MW

Komentarze