Wokół nas

„Ja wierzę w solidarność ludzką, a samorządowców w szczególności”

Z Mieczysławem Strukiem Marszałkiem Województwa Pomorskiego, na spotkaniu w Rytlu dnia 16 sierpnia z włodarzami najbardziej poszkodowanych samorządów rozmawiał Dariusz Tryzna, redaktor naczelny Kuriera Kaszubskiego.

Dariusz Tryzna: Panie Marszałku w „Wiadomościach TVP 1” wczoraj, tj. 17 sierpnia padło określenie cytuję „Samorząd Pomorski zbyt późno zareagował na klęskę… i nie stanął na wysokości zadania.” Proszę o Pana komentarz do tego.

Mieczysław Struk: Osobiście miałem okazję być w ten feralny weekend na ziemi chojnickiej, człuchowskiej i kościerskiej. Wizytowałem dla przykładu – Czersk i Brusy i Dziemiany, więc rozmiar katastrofy był mi absolutnie znany. Monitorowałem stale sytuacje dotyczącą zagrożeń, dotyczących ludności. W szczególności harcerzy. Przygotowaliśmy 150 miejsc w naszych szpitalach, na ewentualne przyjecie młodzieży i innych poszkodowanych.

Chcę przypomnieć, że za takie kryzysowe sytuacje odpowiada Wojewoda. To on kieruje sztabem. Chcę poinformować, że w sobotę nawet mnie nie zaproszono do tego sztabu.

Widząc jednak, że brak jest pewnej koordynacji i niezbędnej pomocy dla tych terenów i ich mieszkańców, więc postanowiłem włączyć się w proces pomocy. Stąd w Rytlu, 16 sierpnia doszło do spotkania marszałków pomorskich z wójtami, burmistrzami i starostami samorządów dotkniętych nawałnicą. W naszym działaniu jest tylko i wyłącznie chęć wykorzystania całej sieci powiązań samorządowych dla jak najpełniejszej i jak najszybszej pomocy mieszkańcom zniszczonych terenów. Stąd mój apel o solidarność samorządową w tym trudnym dla wielu gmin i powiatów czasie.

DT: Panie Marszałku, czy w związku z katastrofalnymi skutkami piątkowej nawałnicy będzie nadzwyczajne posiedzenie Sejmiku Samorządowego Województwa Pomorskiego? Słyszeliśmy tu takie apele.

MS: Na pewno takie posiedzenie odbędzie się. Nie znam jeszcze terminu, bo to ustali prezydium sejmiku. Na pewno jednak nie będziemy czekać do ostatniego poniedziałku września, na kiedy zaplanowano normalny termin. Dziś rozmawiamy o potrzebach. Jeszcze parę dni będziemy zbierać informacje, a później trzeba będzie te informacje przekazać radnym. Musimy też podjąć działania zachęcające samorządy do solidarności. Ja o nią stale apeluję. Choćby to była w przypadku biedniejszych gmin kwota 10-20 tys. zł, albo agregat prądotwórczy, czy strażacy z OSP, którzy będą wspomagać ten teren. Po prostu potrzebna jest wielka mobilizacja społeczna, byśmy podzielili się tym wielkim bólem, który dotknął powiaty bytowski, chojnicki, kartuski i kościerski.

DT: Na czym te działania będą polegać?

MS: Dotyczą one bardzo wielu kwestii. Trudno tu wymienić wszystko, co akurat jest potrzebne. Na przykład odbiór drewna z lasów prywatnych, czy wyznaczenie miejsc składowania odpadów niebezpiecznych – zdejmowanego czy zrzuconego przez wiatr z dachów eternitu, albo ukierunkowanie pomocy, którą dziś nam zgłaszają różni darczyńcy. Potrzebna jest żywność dla pracujących tu strażaków i pasza dla zwierząt gospodarskich. Przecież w każdym miejscu są inne potrzeby. Zresztą mam już konkretne rozwiązania. Rozmawiałem z firmą International Paper z Kwidzyna. Mam deklarację, że jest ona gotowa kupować drewno z wiatrołomów. Powinno to pomóc wielu prywatnym właścicielom lasów, które zostały zniszczone. Mam ustne zapewnienie kierownictwa firmy, a jutro (w czwartek 17 sierpnia – przyp. red.) wystosuję do nich oficjalne pismo w tej sprawie. Dziś zgłoszono do mnie prośbę, by zorganizować jakieś krótkie wakacje dla dzieci z poszkodowanych terenów. Jesteśmy w stanie w tym pomóc.

Komentarze