Kultura Wokół nas

„JESTEŚMY OFIARĄ WŁASNEGO SUKCESU”

Z Ryszardem Świlskim, wicemarszałkiem województwa pomorskiego rozmawiał Dariusz Tryzna, redaktor naczelny Kuriera Kaszubskiego.

Dariusz Tryzna: Pomorska Kolej Metropolitalna dla gmin leżących na jej trasie miała być szansą na ściągnięcie turystów. Z myślą o nich powstają inwestycje. Na przykład ścieżki rowerowe. Tegoroczny sezon pokazał, że rowerzyści mają kłopoty z dojechaniem do tych ścieżek. Pociągi PKM mogą zabrać najwyżej 6 rowerów, a chętnych było znacznie więcej. Czy Urząd Marszałkowski zamierza jakoś tę sprawę uregulować?

Ryszard Świlski: Przede wszystkim musimy powiedzieć, że pociąg to pojazd, którego zadaniem jest przewożenie pasażerów. Mamy świadomość, że mieszkańcy Trójmiasta chcą wykorzystywać walory krajobrazowe Kaszub i pojechać tam z rowerem pytanie tylko jak pogodzić interes pasażerów bez rowerów i rowerzystów. Na świecie nie ma pociągów przystosowanych do tego, by zaspokajając wszelkie potrzeby rowerzystów. Więc aby zapewnić w miarę dobra koegzystencję pasażerów z rowerami i bez konieczne są rozwiązania organizacyjne. Na przykład w Niemczech do pociągu wchodzi 6 rowerów i ani jeden więcej. I wszyscy o tym wiedzą.

DT: W naszych warunkach byłby to „strzał w kolano”. Zamiast zachęcać turystów do odwiedzania Kaszub odstraszalibyśmy ich.

RŚ: Wiemy o tym i dlatego myślimy o innych rozwiązaniach. Jednym z takich rozwiązań jest stworzenie systemu roweru miejskiego. Ma to pozwolić pasażerom na podróżowanie bez rowerów i łatwe wynajęcie ich tam, gdzie dojadą. Nie jesteśmy bowiem w stanie zaspokoić wszystkich potrzeb taborem, jaki posiadamy. Oczywiście musimy też doprowadzić do sytuacji, że jeśli ktoś wykupi bilet na przewóz roweru, będzie miał pewność, że z tym rowerem wsiądzie do pociągu i będzie tam na rower miejsce. Podjęliśmy też decyzję o zakupie 7 nowych pociągów, ale ten proces będzie trwał. Jesteśmy ofiarą własnego sukcesu. PKM zdobyła tak wielką popularność, że zaczęły się problemy z przeładowaniem pociągów. W Trójmieście przewóz roweru to nie problem. Jeśli rowerzysta nie wsiądzie do pociągu, za 7,5 minuty ma następny. PKM kursuje średnio co godzinę, dlatego tu odmowa wpuszczenia do pociągu pasażera z rowerem może być dla niego bolesna.

DT: Może rozwiązaniem problemu byłoby zwiększenie częstotliwości kursowania pociągów? Pomogłoby to też rozwiązać problem przeładowanych pociągów w szczycie.

RŚ: Tu już mówimy o czym innym. Dziś średnia częstotliwość kursowania pociągów na trasie PKM to jeden pociąg na godzinę. Kosztuje to samorząd 400 mln zł rocznie i nie jesteśmy w stanie wydać na kursowanie pociągów więcej. Oprócz finansowania przejazdów przecież też rewitalizujący linie kolejowe i budujemy nowe linie. Częstotliwość kursowania pociągów moglibyśmy zwiększyć jedynie w przypadku, gdyby lokalne samorządy „zrzuciłyby się” na zwiększenie liczby kursów. I to na razie byłoby jednak trudne, bo nie mamy możliwości zakupu, czy wynajęcia dodatkowych pojazdów szynowych. Natomiast zdajemy sobie sprawę, że w godzinach rannych w pociągach panuje tłok. Tę sytuację chcemy w pewien sposób złagodzić w ten sposób, że staramy się wymusić na przewoźniku, by w godzinach szczytu kursowały pojazdy 3-członowe, a nie 2-członowe.

DT: Dziękuję za rozmowę. Mam nadzieję, że działania władz województwa przyczynią się przynajmniej do złagodzenia problemów, o których rozmawialiśmy.

Komentarze