Gmina Kościerzyna Kultura Rolnictwo Samorząd Wokół nas

OCHRONA, KTÓRA NISZCZY

Kościerska Rada Powiatowa Pomorskiej Izby Rolniczej zorganizowała spotkanie rolników z przedstawicielkami Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska i Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej. Mówiono o kłopotach, jakie tworzą regulacje dotyczące ochrony

środowiska. Niestety wyjaśnienia gości niewiele wyjaśniły.

Najżywiej dyskutowanym problemem była kwestia utrzymania Wierzycy na terenach należących do sieci Natura 2000.

– Rzeka zarasta, woda nie ma gdzie płynąć, wylewa na łąki, które gniją. Jednak nie można Wierzycy udrożnić, wykosić nadmiaru roślinności, która hamuje przepływ wody, bo to jest obszar chroniony – mówił jeden z rolników.

– Kiedy jest taka potrzeba, można udrażniać rzekę: wykaszać nadmiar roślin, czy pogłębiać – odpowiedziała jedna z pań z RDOŚ – Problem polega na tym, że nie wszędzie można to robić. Często rzeki są wykaszane na środku nurtu. Ale trudniej jest uzyskać zgodę na wycięcie trzcin przy brzegach, w zakolach. Bo to jest schronienie dla ptactwa wodnego. Podobnie z pogłębianiem. Jeśli się wybiera piasek z dna, to trzeba gdzieś ten urobek złożyć. A nie wszędzie na brzegu można. Nieraz rosną tam cenne okazy flory i przysypanie piaskiem mogłoby je zniszczyć. Poza tym rzeka wylewa nie tylko dlatego, że się jej nie wykasza. Także dlatego, że płynie nią więcej wody. Coraz więcej mamy terenów wybrukowanych, czy wyasfaltowanych. Wody opadowe z nich nie mogą wsiąknąć w ziemię i spływają do rzeki.

– Mówi pani o asfaltowaniu – odpowiedział wójt gminy Stara Kiszewa Marian Pick – Taką sytuację mamy w Nowych Polaszkach. Tam jak rzeka wyleje, to zalewa całą wieś. I to nie jest wina mieszkańców. Ta woda spływa od was, z waszej wyasfaltowanej stacji. Wiele problemów sygnalizowaliśmy już 10 lat temu, a do dziś nie mamy decyzji. Gdyby Urząd Gminy tak wolno pracował, mieszkańcy już dawno by mi podziękowali.

Przemyśleć sposoby ochrony

– Powinniśmy się spotkać: przedstawiciele ministerstw Gospodarki Wodnej, Ochrony Środowiska, Rolnictwa i rolnicy. Usiądźmy i przedyskutujmy, co zmienić w sposobach ochrony, bo obecny tryb powoduje, ze tracimy elementy cenne przyrodniczo – powiedział Grzegorz Borowski – Nie możemy siać, ani orać, bo są to obszary należące do sieci Natura 2000. Kiedyś łąki były wykoszone, dziś gniją. Albo ptactwo. Kiedyś strzelano do ptaków i ptaki były. Dziś nie wolno strzelać, a ptaków nie ma, bo ochronie podlegają też gatunki drapieżne. Takie jastrzębie gołębiarze tak się rozmnożyły, że wybiły wiele dawniej pospolitych gatunków. To się dzieje nie tylko wśród ptaków. Pojawiły się wydry, wilki… Naruszamy równowagę w drugą stronę.

– Rzeczywiście bywa, że chronione gatunki są niszczone przez też chronione drapieżniki. Ale lista gatunków chronionych to jest poziom ministerialny. Gdyby ją poważnie traktować, trudno byłoby cokolwiek zrobić – odpowiedziała inna prelegentka – Jednak ta lista jest modyfikowana. W przypadku roślin i grzybów zmieniono ją 2014 roku, a w przypadku zwierząt w 2016 roku.

– Nie powinno być tak – uważa wójt Starej Kiszewy – że standardy ochrony ludzi są niższe, niż przyrody. Przeczytałem opracowanie profesorów i jestem zażenowany. Znam takie miejsce, gdzie na drzewie zabijają się ludzie, ale to nie jest ważne, bo rosną tam jakieś porosty, a znak drogowy mówi, żeby jechać wolno… Z drugiej strony w lasach drzewa wycinane są hektarami od wiosny do wiosny.

OSN – nic nie wiadomo

Powiat kościerski to w całości obszar szczególnego narażenia na skażenie azotem. Do lipca miały być opracowane programy działań ochronnych dla takich obszarów. Programów nadal nie ma. Jak wyjaśniła pani z IMGW – są wciąż tworzone. Tymczasem – jak zauważył szef Rady Powiatowej PIR Ryszard Klajnszmidt – dla rolników gospodarowanie na terenach OSN to dodatkowe koszty związane z przechowywaniem obornika i gnojowicy. I nowe regulacje mogą znacznie obniżyć konkurencyjność naszego rolnictwa.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Komentarze