Gmina Chmielno Gmina Dziemiany Gmina Karsin Gmina Kartuzy Gmina Kościerzyna Gmina Liniewo Gmina Lipusz Gmina Nowa Karczma Gmina Przodkowo Gmina Sierakowice Gmina Somonino Gmina Stara Kiszewa Gmina Stężyca Gmina Sulęczyno Gmina Żukowo Miasto Kościerzyna Powiat kościerski Szkolnictwo Wokół nas

OBCINA CZY RACJONALIZUJE? MEN ZMIENIA ZASADY FINANSOWANIA KASZUBSKIEGO

Będą zmiany w finansowaniu nauczania języka kaszubskiego w szkołach. Propozycję nowego rozporządzenia przedstawiło Ministerstwo Edukacji Narodowej, czym wywołało burzę dyskusji na Kaszubach. Część środowisk, w tym ZKP i samorządowcy krytykują nowe przepisy, inni jak stowarzyszenie Kaszëbskô Jednota upatruje w nich dobrych rozwiązań i szansy na dyskusję o sposobie wydatkowania środków na język kaszubski.

Zmiany mają dotyczyć zwiększenia subwencji na szkoły dwujęzyczne i zmniejszenia części kwot dla szkół prowadzących nauczanie języka kaszubskiego jako dodatkowego przedmiotu. Dotychczas z tego tytułu do naszych gmin trafiało blisko 125 mln zł rocznie. Ministerstwo zaproponowało obniżenie tej kwoty o 13 mln zł.

Burza w środowiskach kaszubskich

Po ogłoszeniu projektu rozporządzenia przez MEN w tej sprawie, Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie ogłosiło na swojej stronie internetowej, że oznacza to, „groźbę fali likwidacji szkół wiejskich na Kaszubach”. Tym bardziej, że największe środki z subwencji gminy pozyskiwały właśnie na szkoły, w których języka kaszubskiego uczyło się do 60 uczniów. Internetowy wpis ZKP-u wywołał falę dyskusji, w której głos zabrała zaangażowana od lat w edukację kaszubską Renata Mistarz z Centrum Edukacji Nauczycieli w Gdańsku. Jej zdaniem propozycję Ministerstwa można wykorzystać do szerszej debata na temat tego, jak samorządy wykorzystują ową subwencję. – Pieniądze na kaszubski pozyskiwano ogromne – bodajże największe ze wszystkich języków mniejszościowych. I uczyniono z tego w regionie „dojną krowę”. Do wielu szkół nie trafiała naliczona subwencja (w całości? – jakieś mrzonki; w części? – mini mini). (…) Teraz trzeba zadbać, by nie było sprzeniewierzania wydatków. – napisała na swoim profilu facebook’owym Renata Mistarz. Z taką interpretacją nie zgodzili się samorządowcy i władze Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego, którzy spotkali się na wspólnym posiedzeniu w sobotę 2 grudnia w szkole w Borkowie. – Na facebook’u są różne wypowiedzi, tam te dwa głosy czy trzy się pojawiły, ale zdecydowana większość to jest zupełnie inna ocena, a w ogóle jak się zapyta jednostki samorządu, wójtów, burmistrzów, to te środki są wykorzystywane dobrze, jeżeli chodzi w ogóle o oświatę – komentował prof. Edmund Wittbrodt, prezes Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego.

Stracą małe szkoły

Ministerstwo Edukacji Narodowej w uzasadnieniu proponowanych zmian napisało, że jest to racjonalizacja wydatków na edukację kaszubską. Obecni na spotkaniu w Borkowie samorządowcy nie zgodzili się z tym zdaniem. Według nich środki na edukację kaszubską są wielkim wsparciem w prowadzeniu małych szkół na Kaszubach, które są ostoją języka i kultury kaszubskiej. – Jeśli odbierać się będzie pieniądze tym małym szkołom, no to wiadomo, że ten język i ta kultura w tym miejscu będzie skazana na zagładę, bo ja nie wiem, czy rada gminy jakiejkolwiek, prowadzącej kilka małych szkół, w związku z tym, iż jeszcze obcina się fundusze, które są na nauczanie języka regionalnego, nie podejmie decyzji, o tym, że należy takie szkoły zlikwidować – mówiła na spotkaniu w Borkowie Danuta Pioch, wiceprezes ZKP. Dotychczasowe przepisy faworyzowały szkoły, w których kaszubskiego uczyło się do 60 uczniów. Zyskiwały na tym małe szkoły, ale traciły większe, w których ograniczano liczbę dzieci uczących się języka kaszubskiego. – Skończy się też chowanie wniosków Rodziców do szuflady (bo ich nadmiar powoduje spadek szkoły do niższej wagi. Skończy się groźba wisząca nad dyrektorami szkół, że przyjęli za dużo wniosków od rodziców i spadliśmy … i won z dyrektorem… itd.) – komentowała odmiennie tę sprawę Renata Mistarz na swoim profilu facebook’owym.

Zyska dwujęzyczność

Nowe przepisy zmniejszają dwie z trzech dotychczas obowiązujących wag subwencji. W pierwszej – najwyższej waga zmniejsza się z 1,5 na 1,3 (przy liczbie uczniów zwiększającej się z 60 do 70) oraz druga zmniejszona ma być z 1,1 do 1,0 (przy liczbie uczniów zwiększającej się z 83 do 98). Dodatkowo w nowych przepisach Ministerstwo zwiększyło wagę subwencji dla szkół dwujęzycznych z 0,4 do 0,6. Te przepisy jako korzystne oceniło stowarzyszenie Kaszëbskô Jednota. – Jesteśmy za dwujęzycznością w szkołach na Kaszubach! Promowaniu takiego rozwiązania poświęciliśmy rok 2015. Dlatego proponowany przez rząd nowy algorytm podziału środków z subwencji oświatowej dla mniejszości narodowych i etnicznych uważamy za krok w dobrą stronę – napisali na swojej stronie członkowie KJ. Zaproponowane przez MEN zmiany mają wejść w życie od 1 stycznia 2018 roku. Aby temu zapobiec, ZKP zachęca rady gmin i miast do podejmowania petycji i apeli, które mają być wysyłane do Warszawy.

Ania Cupa-Dziemińska

 

Jakie środki dotychczas pozyskiwały gminy na naukę języka kaszubskiego?

Subwencja na ucznia nie uczącego się języka kaszubskiego – ok. 5500 zł

Subwencja na ucznia uczącego się języka kaszubskiego w szkole

gdzie kaszubskiego uczyło się do 60 uczniów – 5500 + 5500 x 1,5 = 13750

gdzie kaszubskiego uczyło się do 83 uczniów – 5500 + 5500 x 1,1 = 11550

gdzie kaszubskiego uczyło się powyżej 83 uczniów – 5500 +5500 x 0,2 = 6600

 

Zmiany algorytmów proponowane przez MEN w subwencji na język kaszubski:

dotychczas do 60 uczniów – waga 1,5, po zmianach: do 70 uczniów waga 1,3

dotychczas 60-83 uczniów – waga 1,1, po zmianach: 70-98 uczniów waga 1,0

dotychczas powyżej 83 uczniów – waga 0,2, po zmianach powyżej 98 uczniów – waga 0,2

dotychczas szkoły dwujęzyczne – waga 04, po zmianach waga 0,6

Ile stracą gminy po obniżeniu przez MEN subwencji wg obliczeń ZKP:

Kartuzy 644 000 zł

Sierakowice 643 000 zł

Żukowo 568 000 zł

Kościerzyna gmina 419 000 zł

Stężyca 343 000 zł

Kościerzyna miasto 286 000 zł

Sulęczyno 283 000 zł

Somonino 246 000 zł

Przodkowo 244 000 zł

Liniewo 191 000 zł

Karsin 142 000 zł

Nowa Karczma 123 000 zł

Dziemiany 118 000 zł

Lipusz 91 000 zł

Mirosław Ebertowski, wójt gminy Lipusz

Na pewno będzie nam dużo trudniej, bo ta subwencja była bardzo przydatna szczególnie dla tych małych szkół, tam gdzie była liczba dzieci mniejsza i uczyła się języka kaszubskiego, bo wskaźnik był większy, czyli 1,5. Teraz on ma spaść do 1,3 i to na pewno ograniczy środki. Języka kaszubskiego będziemy na pewno dalej uczyć, ale będzie trudniej. W sprawie naszej małej szkoły w Tuszkowach trzeba na pewno trzeba jeszcze przeprowadzić analizy, to zbyt świeża sprawa, żeby teraz mówić o decyzjach.

Wojciech Kankowski, burmistrz gminy Żukowo

Rzeczywiście, wielkość szkoły ma niebagatelne znaczenie w tym, jaki jest koszt jednego ucznia. Ja mogę na przykładzie naszej gminy powiedzieć, że ten koszt się waha od 8 do 13 tysięcy złotych rocznie. Subwencja oświatowa w mojej gminy, ze wszystkimi zadaniami oświatowymi, które są w tej subwencji, to jest 49 mln zł, to jest plan na przyszły rok. A wydatki na oświatę, czyli na wszystkie zajęcia, opiekę świetlicową, zajęcia przedszkolne i dowożenie uczniów, to jest ponad 70 mln zł. A więc prosty rachunek pokazuje, że dostajemy z subwencji 49 mln, a wydajemy ponad 70 mln, więc 21 mln to są pieniądze, które pochodzą od podatników gminy Żukowo. A teraz w trakcie roku, dostajemy informację, że dostaniemy kolejnych 600 tysięcy złotych mniej.

Rozbieżne zdania w ocenie skutków ograniczenia subwencji na język kaszubski – głosy w dyskusji.

język i kultura w małych szkołach będą skazane na zagładę”

Danuta Pioch, wiceprezes ZKP, dyrektor szkoły w Mojuszu

Od jakiegoś czasu te sygnały się nasilały, że pieniądze są za duże, że aż takie są niepotrzebne. To ja chciałabym powiedzieć z punktu widzenia dyrektora małej szkoły, a takich małych szkół mamy na Kaszubach naprawdę dużo. Okazuje się, że szkoła z 80-100 uczniami nie jest szkołą samofinansującą się. W związku z tym nasze być albo nie być, a wiadomo, że jeśli język regionalny gdzieś dobrze się utrzymuje i żyje, to żyje właśnie w małych środowiskach i w małych szkołach. Jeśli odbierać się będzie pieniądze tym małym szkołom, no to wiadomo, że ten język i ta kultura w tym miejscu będzie skazana na zagładę, bo ja nie wiem, czy rada gminy jakiejkolwiek, prowadzącej kilka małych szkół, w związku z tym, iż jeszcze obcina się fundusze, które są na nauczanie języka regionalnego, nie podejmie decyzji, o tym, że należy takie szkoły zlikwidować. Powiedzmy sobie dobitnie, że ta subwencja w większości właśnie na takie cele była przeznaczana – jedne szkoły większe zarabiają więcej, ale za to, te inne mniejsze trzeba dotować. A w tych małych szkołach kwitnie właśnie kaszubszczyzna.

było dużo nieprawidłowości”

Renata Mistarz, odpowiedzialna za edukację regionalną w Centrum Edukacji Nauczycieli w Gdańsku

Te zmiany były do przewidzenia. My na naszych konferencjach mówiliśmy o tym już od kilku lat. Mówiliśmy do Kaszubów: Wy dostajecie bardzo dużo pieniędzy, inne mniejszości tyle nie dostają. Kaszubi zadbali o to, aby bardzo dużo dzieci było zapisanych na naukę języka kaszubskiego i z tego wzięły się te duże sumy. Ale też przy tej okazji było bardzo wiele różnych nieprawidłowości, które popełniali przede wszystkim urzędnicy. Według mnie jest teraz moment, żebyśmy mogli podjąć dyskusję i zacząć to poprawiać. Jeśli pieniądze z subwencji będą kierowane do szkół, to ich na pewno nie zabraknie. Też trzeba podkreślić, że w proponowanych nowych przepisach waga subwencji dla edukacji dwujęzycznej została podwyższona z 0,4 na 0,6. A my od wielu już lat, ja przede wszystkim, ale też np. Artur Jabłoński, który otworzył szkołę dwujęzyczną w Wejherowie, mówimy, że to jest bardzo korzystna forma nauki języka. Więc teraz trzeba się zastanowić, co zrobić i jak to wykorzystać.

pieniądze na edukację kaszubską nie są po to, aby ratować małe wiejskie szkoły”

Dr Adela Kożyczkowska, Uniwersytet Gdański

To jest pomylenie pojęć, bo pieniądze na edukację kaszubską nie są po to, aby ratować małe wiejskie szkoły. Jeśli samorządy miały taką wiedzę, od 10 czy od 8 lat, że wiejska oświata jest niedoinwestowana, to dlaczego, myślę sobie, tej informacji nie zgłaszały do państwa, do władzy. Moim zdaniem, pieniądze na edukację kaszubską mają być pieniędzmi na edukację kaszubską, czyli na kształcenie nauczycieli, na podręczniki, na podnoszenie prestiżu tej edukacji. Ja bardzo bym chciała, żeby te pieniądze były znaczone i żeby samorządy musiały się wytłumaczyć z każdej złotówki, którą wydają na edukację kaszubską. Ograniczenie środków to jest taki probierz, na ile ta kaszubszczyzna jest ważna dla nas, czy tylko pieniądze, które za nią idą.

Komentarze