Gmina Nowa Karczma Wywiady

PIĘĆ JEDNOSTEK TO JEST W SAM RAZ

Rozmowa z Markiem Wołoszykiem prezesem Gminnego Związku OSP w Nowej Karczmie

Redakcja: Zakończył się cykl spotkań sprawozdawczych w jednostkach OSP gminy. Jaki to był rok?

Marek Wołoszyk: Był to rok bardzo udany. Zwłaszcza dla OSP Nowa Karczma. Jednostka wzbogaciła się o średni samochód pożarniczy i rozpoczął się remont jej remizy. Jednostka z Nowej Karczmy jest jedną z najintensywniej wykorzystywanych w powiecie. Jest sporo ku temu powodów. Przede wszystkim położenie na skrzyżowaniu ważnych dróg. A wypadki drogowe częściej się zdarzają niż pożary. W tym roku zginęły w nich 3 osoby, a 38 zostało rannych, ale to przecież nie wina strażaków. Poza tym jednostka jest bardzo dobrze wyposażona i prezentuje wysoki poziom wyszkolenia.

Red.: Ale w gminie są jeszcze inne straże.

MW: Tak. Oprócz Nowej Karczmy mamy w Krajowym Systemie Ratowniczo-Gaśniczym OSP Grabówko. Te dwie drużyny są wyszkolone na podobnym poziomie, jak strażacy zawodowi. Straże w Nowej Karczmie i Grabówku są o tyle cenne, że większość strażaków to rolnicy. Jeśli jest alarm mogą przerwać swoją pracę i wyjechać. Inne straże mają charakter „świąteczno-weekendowy”. Strażacy pracują poza rolnictwem, a często poza gminą i w godzinach pracy trudno zmobilizować odpowiednią ich liczbę na wyjazd. Poza KRSG mamy jeszcze 3 straże. W Grabowie i Lubaniu to są dawne straże zakładowe przy Państwowych Gospodarstwach Rolnych. Po likwidacji PGR na wniosek samych strażaków te straże przekształciły się w ochotnicze. Teraz jeszcze próbuje odtworzyć swoje struktury straż w Nowym Barkoczynie. Wiem, że jest tam jakiś konflikt pomiędzy strażakami, a władzami gminy. Wydaje mi się, że czasami strażacy zachowują się zbyt roszczeniowo.

Red.: Macie 5 jednostek. Czy to znaczy, że liczba ich spada?

MW: Teraz utrzymuje się na stałym poziomie. I ja sądzę, że te 5 jednostek to jest w sam raz jak na potrzeby gminy. Rzeczywiście był taki okres, kiedy mieliśmy więcej straży. Było ich 9, albo 10. Te małe, kiepsko wyposażone straże same się rozwiązały, a strażacy przenieśli się do innych jednostek, ale to się działo wcześniej.

Red.: Jak wyglądały zebrania sprawozdawcze? Kto na nich był?

MW: Przede wszystkim byli strażacy. I było ich dużo. Około, a może nawet nieco powyżej 60%. To jest spora frekwencja. Większa bywa jedynie na zebraniach wyborczych. Na każdym zebraniu był komendant powiatowy PSP, albo jego zastępca, wójt, ja starałem się też być…

Red.: W sprawozdaniach mówiono o sukcesach, stanie liczbowym…

MW: Tak. Stan liczbowy nieznacznie rośnie, a sukcesy… Nie pamiętam tu statystyk interwencji, ale np. dziewczęta z Młodzieżowej Drużyny Pożarniczej z Lubania zajęły IV miejsce na wojewódzkich zawodach pożarniczych. Jest to pewien sukces.

Red.: A propos MDP, czy dzisiejsi strażacy będą mieli następców?

MW: Na pewno w Lubaniu i Grabowie, gdzie MDP działają nie będzie z tym problemów.

Red.: Kiedy słyszę o drużynach dziewczęcych, zastanawiam się czy warto je utrzymywać. Jest ich sporo, a mimo to dorośli strażacy to głównie mężczyźni. Dziewczęta w pewnym momencie tracą zainteresowanie służbą…

MW: Być może tak jest gdzie indziej. U nas i w Grabowie, i w Lubaniu mamy dorosłe drużyny żeńskie, które „wyrosły” właśnie z dawnych drużyn młodzieżowych.

Red.: Ostatnie pytanie o plany na ten rok.

MW: Najważniejszym planem jest zakończenie remontu remizy w Nowej Karczmie. Poza tym oczywiście udział w zawodach pożarniczych gminnych i jeśli będą – powiatowych. Takie zawody mobilizują do ćwiczeń i podnoszenia umiejętności.

Red.: Dziękuje za rozmowę

Komentarze