Samorząd Wokół nas

Renesans patriotyzmu

Trzydzieści parę lat temu wydawało się, że patriotyzm się kończy. „Jesteśmy wreszcie we własnym domu” i nikt już nam nie podpowiada, jak mamy go urządzić. Zatem walka o przyjazny dla nas kształt tego domu straciła jakby sens. Ostatnimi bastionami patriotyzmu były święta narodowe. Na rozmaitych uroczystościach starsi panowie wspominali kolegów, którzy zginęli, jak byli piękni i młodzi. Dzięki temu ominęła ich podagra, przerost prostaty i niska emerytura…

Dziś patriotyzm powraca. Przynajmniej w sferze symboli. Spacerując po mieście można zobaczyć coraz więcej piwnych brzuchów opiętych koszulkami z Białym Orłem, czy „kotwicą” Polski Walczącej.

Patriotyzm kibolski

Niestety ten neo-patriotyzm nie ma wiele wspólnego z gotowością do ofiar, czy postawą służby. Bardziej przypomina miłość wybranej drużyny przez kibiców. W Warszawie zapowiada się  17 Marszów Niepodległości. Dlatego trzeba tam ściągnąć oddziały policji z całego kraju, bu patrioci nie pozabijali się nawzajem, a przy okazji nie zniszczyli nam stolicy. Nowoczesnym patriotom wystarczy znajomość tylko jednej zwrotki Mazurka Dąbrowskiego. Przecież i tak więcej się raczej nie śpiewa. Mają za to swój hymn, który powtarzają z upodobaniem przy każdej okazji: „Polska – biało-czerwoni”. Chętnie obnoszą się z narodowymi symbolami, ale na wybory chodzą rzadko. Gotowi są do udziału w zadymach w obronie swojej wizji ojczyzny, ale jeśli mogą, unikają płacenia podatków. Gotowi są do bijatyki, ale myślenie pozostawiają wodzowi. Ponieważ jednak niektórzy uznają za wodza Jarosława Kaczyńskiego, a inni Mateusza Kijowskiego z KODu, policja jeszcze długo będzie miała sporo kłopotów z patriotami.

Nie tylko kibole

O dziwo taki prymitywny patriotyzm stał się atrakcyjny dla polityków. Nie wiem, czy sami podzielają takie odczuwanie miłości ojczyzny, czy też może chcą przypodobać się „elektoratowi”. Kiedy w Gdańsku podczas pogrzebu żołnierzy wyklętych pobito działaczy KOD-u usłyszeliśmy, że w zasadzie sami są sobie winni. „To była uroczystość patriotyczna, więc po co na nią przyszli? Czyżby chodziło o prowokację?” Politycy nie tylko tłumaczą wybryki patriotów, ale także sami lubują się w demonstrowaniu patriotycznych symboli. Często zupełnie niepotrzebnym. Jeśli ktoś zadzwoni do jednego z pomorskich parlamentarzystów, zanim senator zdąży odebrać, jego rozmówca usłyszy nagraną w telefonie wiadomość, że oto dodzwonił się do wolnego Polaka. Z kolei minister polskiego rządu publicznie demonstruje telefon komórkowy przyozdobiony „kotwicą” Polski Walczącej.

Co dalej?

Jesteśmy zarażeni dialektyką. Dlatego zarówno optymiści, jak i pesymiści uważają, że skoro liczba przejawów tego „nowoczesnego” patriotyzmu rośnie, to w końcu ilość musi przejść w jakość. Różnica jest tylko jedna. Optymiści uważają, że ten kibolski patriotyzm w końcu się pogłębi i będzie ewoluował w jakąś postawę cenną obywatelsko. Pesymiści też twierdzą, że postawy patriotyczne będą ewoluować. Jednak ich zdaniem końcem tej ewolucji będzie narodowy socjalizm.  To który z tych scenariuszy się spełni, zależy od nas – normalnych ludzi, w których środowisku patriotom przyszło żyć.

I chyba to wychowanie patriotów, to dziś dla nas najważniejszy patriotyczny obowiązek…

Komentarze