Wokół nas

…”Jak rodzi się w zagrodzie to będzie też rodzic się w sołectwie i parafii”…

Tradycja ożywiania Szopki Bożonarodzeniowej jest kultywowana w niewielu miejscach. Należą do nich  Mściszewice, gdzie grupa zapaleńców stara się aby u stóp Świętej Rodziny czuwały zwierzęta. W tym roku ich liczba powiększyła się o narodzone w trakcie czarne jagniątko.

To dobry znak, mówi sołtys wsi Maria Stencel.  – Bo jak rodzi się w świątecznej zagrodzie to będzie też rodzić się w sołectwie i parafii. Stąd chyba szóstym zmysłem wójt gminy Bernard Grucza podjął decyzje o rozbudowie mściszewickiego przedszkola i szkoły.

To już czwarty raz                                                                

Pierwsza taka szopka stanęła we wsi w 2012 roku. Pomysłodawcą był proboszcz ks. Marek Labudda.

W następnym roku postanowiono że lepszym miejscem dla niej będzie mały las nie opodal kościoła. Jak wspomina Maria Stencel w ekspresowym tempie pobudowano drewniana konstrukcję. Jej organizatorzy starają się co roku coś dokładać, upiększać. Ostatnio pokryli słomą dach szopki i zamontowali oświetlenie.

Część zwierząt które są atrakcją mściszewickiej szopki użycza Ekman Jerzy mieszkaniec wsi. Osioł i kucyk pochodzą ze Stajni  Kolano od Piotra Kupera.

Atrakcja nie tylko dla miejscowych

O Bożonarodzeniowej żywej szopce w Mściszewicach głośno jest już daleko poza parafią. Przyjeżdżają tu ciekawscy z całej okolicy. Przyciąga rodziny z dziećmi które mogą czasami po raz pierwszy w życiu pogłaskać, nakarmić różne zwierzęta. Świecący w ciemności napis „Gloria” jest dobrym drogowskazem. Mieszkańcy są dumni z tej inicjatywy która wrosła już w mściszewicką tradycję Świąt Bożego Narodzenia

-Dziękuję tym którzy włączają się w organizację szopki, ks. proboszczowi  za to że możemy w tak oryginalny sposób wyróżniać się z pośród sąsiednich parafii- podkreśla sołtys Maria Stencel.

Komentarze