Gmina Stężyca Kultura Wywiady

ROZMOWA Z LESZKIEM ZAKRZEWSKIM

Z Leszkiem Zakrzewskim, właścicielem Dworu w Sikorzynie rozmawiał Dariusz Tryzna, Redaktor Naczelny

Dariusz Tryzna: Piękno tego dworku, piękno tego terenu na pewno zachwyca. Chyba jeden z nielicznych parku ostał się w całości?

Leszek Zakrzewski: Został tylko park z dworem odcięty od reszty majątku. Dwór to była solidna siedziba. To było przedsiębiorstwo rolne kiedyś. Dawało wielu ludziom prace, a w tej chwili został na pamiątkę tylko sam budynek dworu i park.

DT: Dzisiaj to trzeba dużego wysiłku finansowego, żeby utrzymać ten dwór z otoczeniem?

LZ: Był to ogromny dla mnie wysiłek. Bo dwór był w bardzo złym stanie. Właściwie w ruinie. Nikt go nie chciał, bo ponad rok były ogłoszenia w regionalnej prasie i tu dziesiątki, setki ludzi przyjeżdżało i oglądało, ale wyjeżdżali bo to był przerażający stan. Mnie także przeraził, ale przez to, że jestem konserwatorem dzieł sztuki dla mnie nigdy nie jest za późno. Zawsze z ogryzków nawet uda się coś zrobić. Pojąłem tą nierówną walkę. Oczywiście przy pomocy różnych bankowych kredytów, różnych ewolucji, z niczyjej pomocy zresztą nie otrzymałem, bo i skąd, bo to było moje prywatne przedsięwzięcie. Co innego jak dwór w Będominie. To są wpompowane państwowe pieniądze i za pieniądze państwowe utrzymywane. A tutaj my sobie próbujemy z własnym sumptem muzealną działalność czy jakieś herbatki w herbaciarni wegetować. Ale dwór nie jest się w stanie sam utrzymać. Mam na razie siłę i pracuje bo jestem czynny zawodowo i jakoś dwór jakoś wspomagam. Natomiast dwór nie dał mi możliwości finansowej, takiej żebym mógł sobie osiąść i żyć sobie.

DT: Wspomina Pan, że dwór próbuje na siebie zarabiać.

LZ: Tak, herbaty, bilety wstępu, i przede wszystkim jest muzeum. Choć muzeum specyficzne, bo według mnie jest to po prostu dom. Pokazujemy w nim jak to dawniej mieszkano.

DT: Czy dużo jest chętnych żeby to zobaczyć? Jak wygląda odwiedzalność na przełomie ostatnich lat?

LZ: Przez dwa miesiące letnie mamy ruch wzmożony. Ale po sezonie bazujemy tylko na odwiedzinach pensjonariuszy z trzech ośrodków wczasowych, które są nieopodal. Tak na przykład z pensjonatu „U Zbója” w Gołubiu do nas to tylko 15 minut spaceru. Więc przychodzą tutaj ludzie na herbatkę itd. Niektórzy z wczasowiczów wolą mieszkać u nas, a tam chodzić na gimnastykę i jedzenie bo mamy pokoje gościnne.

DT: Co może Pan jeszcze powiedzieć o kolejnej edycji Majówki z Wybickim?

ZK: Cieszę się, że jest to 12 edycja. Jest to już jakaś tradycja. że udało się chociażby w jakiś takim małym stopniu. Nie używając oczywiście wyświechtanych słów patriotyzm itd. bo w obecnej pisowskiej rzeczywistości to wręcz niesmacznie nadużywane jest. Ale po prostu że dzieciaki chyba w miły sposób ocierają się o historię, takiej namacalnej u siebie. Nie jakiejś abstrakcyjnej, gdzieś tam na filmie, w książce tylko u siebie.

DT: Dziękuje za rozmowę

Komentarze