Gmina Sulęczyno Powiat kartuski Wywiady

ROZMOWA Z PAWŁEM NOWAKIEM

Z Pawłem Nowakiem, organizatorem Festiwalu Akordeonowego w Sulęczynie rozmawiał redaktor naczelny Dariusz Tryzna.

Dariusz Tryzna: To ostatni koncert tegorocznego, jubileuszowego festiwalu. 15 lat strzeliło jak z bicza. Spróbujmy w kilku zdaniach podsumować ten czas.

Paweł Nowak: Po pierwsze nie było takiego roku żeby festiwal nie był jakościowo lepszy, żeby nie był artystycznie ciekawszy. Z jednej strony to się wiąże z tym, że kiedy rozpocząłem to przedsięwzięcie miałem tylko 17 lat. Byłem więc sam jako muzyk byłem dużo mniej dojrzały niż teraz.

Mam nadzieję, że za kolejne 15 lat będzie jeszcze lepiej. Oczywiście dotyczy to koncertów, które tutaj sam gram.

Tegoroczny festiwal potężne przedsięwzięcie. Już sam koncert inauguracyjny z orkiestrą na pewno robił wrażenie. Jest to zdecydowanie większe niż poprzednio wydarzenie artystyczne.

Wzrasta też Poziom artystyczny festiwalu. Co roku przyjeżdżają tu do nas, do Sulęczyna coraz większe gwiazdy.

DT: No właśnie gwiazdy, może tu byśmy się zatrzymali.

PN: Akordeoniści tacy jak Richard Galliano w tym roku. Będzie Polska premiera projektu New Jazz Musette jego autorstwa. To bardzo ważna rzecz dla mnie jako organizatora i dla festiwalu. W Sulęczynie występował Tiago Rosato po raz pierwszy w Polsce i drugi w Europie. Dotychczas dwa pierwsze koncerty w Polsce, które zagrał Ludwik Bejeki to były koncerty w Sulęczynie.

Pierwszy koncert Hanny Banaszewskiej z Cezarym Paciorkiem. Takie gwiazdy jak Anna Maria Jopek, Anita Lipnicka, każdego roku pojawiają się tutaj nam naprawdę gwiazdy światowego formatu. Czasem nieznani szerszej publiczności. Są to osoby, powiedzmy z branży. Przypominało mi się jeszcze Regis Gizawo, który dwa tygodnie temu zmarł. Graliśmy tu z nim trzy lata. Muzyk z Madagaskaru. Cristiano Lui, włoski wybitny akordeonista. Po raz pierwszy w Polsce grał tutaj na tym festiwalu. Czyli to nie jet tylko to, że zapraszamy dosłownie tam akordeonistów z zespołem, czy solo. Tylko oni są najczęściej w ogóle po raz pierwszy w Polsce.

Czyli mniej mnie interesuje muzyk typu Chango Spasiuk o korzeniach ukraińskich, ale pochodzący z Argentyny, bo on już w Polsce zagrał trasę. Wszyscy go tu znają. Szukam takich ciekawostek.

DT: Co decyduje o tym że gwiazdy takie przyjeżdżają do małej miejscowości jak Sulęczyno? Czy renoma festiwalu? Czy renoma organizatora? Czy jedno i drugie?

PN: Powiem no różne czynniki. Na początku była to wielka moja determinacja plus wsparcie, to trzeba naprawdę wytłuścić, wsparcie gminy i sponsorów. Wielka pomoc rodziny, ale w tej chwili jest to już renoma i marka.

DT: Czy teraz po 15 latach łatwiej to przedsięwzięcie zorganizować?

PN: Niekoniecznie. Wiąże się to z budżetami festiwalu, które są co roku wyższe. Nie jest to łatwe. Jest to ciężka, wielka praca. Czasami mam takie chwile, że mam już dosyć tego. Kiedy jednak przychodzi taki dzień jak dziś, to widzę że warto. Jest wielka satysfakcja.

Niestety towarzyszy temu wielkie zmęczenie, bo oprócz zajęcia stałego dochodzi praca dodatkowa związana z organizacją festiwalu. Od końca czerwca w każdy dzień poświęcam temu 6-8 godzin pracy przy komputerze, telefonie, w samochodzie. Pracy organizacyjnej bo to wszystko trzeba spiąć

DT: Co roku Pan też tu występuje?

PN: Tak, ja sobie przede wszystkim powiedziałem, że ja nie jestem gwiazdą festiwalu i nie chcę nią być, tak jak może na niektórych innych się dzieje. Finał festiwalu jest dla innych muzyków. Sobie zostawiam koncert inauguracyjny w kościele i ten kameralny. Mam nadzieję że wszyscy zwrócili na to uwagę, że co roku proponuję nowy repertuar, nowe pomysły. Staram się żeby to było w miarę świeże, żeby ktoś nie powiedział, że co roku jest to samo

DT: Bardzo dziękuję za rozmowę

Komentarze