Gmina Somonino Kultura Wokół nas

RYB MNIEJ – CHĘTNYCH DO JEDZENIA WIĘCEJ

Już po raz XIX w Somoninie zorganizowano Forum Twórczości Ludowej Ziemi Kaszubskiej. Tym razem tematem przewodnim forum było „Kaszubskie Rybaczenie”, stąd wśród prelegentów przedstawiciele firmy „Radbur” i LGR „Kaszuby”.

Gościem honorowym był Poseł Stanisław Lamczyk. W rolę prowadzących wcielili się Agnieszka i Piotr z Radia Kaszebe. Na początku uczestników przywitali organizatorzy Marian Kowalewski dyrektor somonińskiego GOKu i dyrektor Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych Elżbieta Świętoń. Oficjalnie forum otworzył wójt Marian Kryszewski.

– My przyznajemy się do kaszubszczyzny, a na forum spotykają się ludzie, którzy ją bardzo dobrze czują i umieją przekazać ją młodemu pokoleniu – powiedział.

Rybacy i ryby

O tym jak niegdyś łowiono ryby mówił przedstawiciel LGD „Kaszuby” znany gawędziarz Tomasz Makowski „Pleskota”.

Kiedyś na Kaszubach całe rodziny utrzymywały się z rybaczenia. Nad każdym jeziorem mieszkał jakiś jeden, albo dwa rody rybackie. A jezior mamy sporo. W powiecie kartuskim dużych jezior jest 163, a tych mniejszych to ponad tysiąc. Zawód rybaka cieszył się szacunkiem, ryb łowiło się i jadło dużo, nie tylko w piątek czy na wigilię, jak obecnie – mówił Pleskota.

A na dodatek – jak zauważył Tadeusz Makowski ludzi jest coraz więcej, więc na każdego przypada mniej ryb.

Dzisiejsze problemy kaszubskich rybaków przedstawił Jan Czapiewski – założyciel firmy „Radbur” – dzierżawcy Jezior Raduńskich oraz ichtiolog firmy Adam Wójtowicz.

– Firma „Radbur” nabyła prawo użytkowania Jezior Raduńskich w 1995 roku. Wciąż jeszcze mamy urządzenia do tradycyjnego połowu. Jednak te 12 jezior to jest 2 tys. hektarów wody. Dlatego nie możemy się ograniczać do dawnych metod – rozpoczął Jan Czapiewski.

Nawozy, kłusownicy…

Po seniorze Czapiewskim wystąpił ichtiolog „Radburu” Adam Wójtowicz. Popisał się swoją wiedzą hodowli narybku prowadzonej przez „Radbur”. Szeroko powiedział o zarybianiu jezior dzierżawionych przez firmę. Przybliżył też obecnym problem kłusownictwa. Obecni usłyszeli jak trudno wykryć złodzieja ryb, jakie stosują oni sztuczki aby uniknąć kary.

– Czasami trzeba rewizji osobistej aby zdobyć materiały obciążające takiego kłusownika. Podczas jednej z nich policjanci dopiero szukając dokładnie wyłuskali świeżo wyłowionego szczupaka z rękawa kurtki takiego złodzieja ryb – opowiedział jedną z historii polowania na kłusowników prelegent.

Jarmark

Forum Twórczości Ludowej to zjazd twórców. Ich stoiska wypełniały całą salę. Jak sugerował temat „Kaszubskie Rybaczenie” było wiele wyrobów związanych z połowami – sieci, saki, kosze i wiadra… Jednak nie tylko. Nie mogło zabraknąć tabaki, a na stoiskach z wyrobami z rogu – tabakierek, były hafty, garnki obrazy i rzeźby… Dwudniowa impreza była okazją i do zapoznania się z tradycyjnym rzemiosłem, i do zakupu czegoś niebanalnego. I były tłumy ludzi oglądających i kupujących prezentowane wyroby ludowe.

MW

Jan Czapiewski:

Liczba ryb się zmniejsza. Dlaczego tak się dzieje? Otóż razem ze spływającą do jezior wodą trafiają tu nawozy azotowe. Powodują one zakwity glonów. Glony opadają na dno i rozkładają się tworząc zabójczy dla ryb siarkowodór. Leszcze nie mają w jeziorach warunków bytowania, gorzej się też żyje np. sielawom. Wody są intensywnie użytkowane. Łowi tu 5000 wędkarzy, niestety są kłusownicy – zarówno wędkarze, jak i „sieciowi”, znaczne spustoszenia czyni też rozrastająca się kolonia kormoranów.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Komentarze