Gmina Kartuzy Kultura Wokół nas

RYSZARD PLENIKOWSKI – KARTUSKI ORGANMISTRZ

Listopad to dla wielu z nas czas zadumy i refleksji. Wspominamy bowiem tych, których już nie ma pośród nas. Dotyczy to m.in. Ryszarda Plenikowskiego, mieszkańca Kartuz, który zmarł 27 stycznia br. Przez wielu był jednak znany pod imieniem Rudolf. O tym wybitnym znawcy sztuki organmistrzowskiej wspomina Regina Trapkowska, chcąc w ten sposób złożyć Mu hołd, zapewnić o naszej wdzięczności i podziękować za wszelkie dobro.

Rudolf urodził się 2 lutego 1932 roku. Jak wiemy, w liturgii Kościoła katolickiego to dzień, w którym przeżywamy święto Ofiarowania Pańskiego, gdy Maryja z Józefem, według żydowskiego zwyczaju, ofiarowała swego pierworodnego Syna w świątyni.

Gdy urodził się mały Rudolf zapewne Jego rodzice nie mieli tej świadomości, że ich syn poprzez wybrany zawód, który szybko stanie się prawdziwym powołaniem, swoje życie również zwiąże z przestrzenią wielu kościołów, aby tu czuwać nam pięknem dźwięków wydobywających się z największego instrumentu, jaki zna muzyka, czyli organów, słusznie określanym mianem rex instrumentorum.

W latach 1948-1951 Rudolf uczył się w Firmie Organmistrzowskiej Franciszka Szwarca w Kartuzach, która wywodzi się ze znanej firmy Józefa Goebla w Gdańsku, dbającej m.in. o słynne organy w katedrze oliwskiej. W latach 1962-1971 był czeladnikiem, zaś od roku 1971 pracuje już samodzielnie.

W 1992 roku Rudolf przechodzi na rentę. Nie był to jednak dla niego czas zasłużonego odpoczynku. Dopiero wówczas staje się on bowiem niezwykłym miłośnikiem szczególnie starych organów, które z wrodzoną sobie pieczołowitością i starannością przywraca do życia. Kiedy trzeba, potrzebne elementy sprowadza także zza granicy, np. z firmy Laukhuf z Niemiec.

Rudolf, czyli Ryszard Plenikowski na stałe wpisał się również w historię naszych Kartuz. To tutaj bowiem, w 1968 r. w kościele św. Kazimierza buduje 1-manuałowe organy, które do dzisiaj służą podczas liturgii. W tym miejscu godnym odnotowania jest fakt, że obecny proboszcz tej świątyni, ks. dr Ryszard Różycki wystąpił z inicjatywą budowy nowych, 24-głosowych organów mechanicznych.

Dzieła tego podjęła się firma organmistrzowska z Włocławka, zaś dyspozycję instrumentu przygotował obecny organista p. Tomasz Draszanowski.

Również w kolegiacie, w kościele poklasztornym instrument organowy przez wiele długich lat był otoczony troskliwą i fachową opieką św. Rudolfa. Dość wspomnieć, że gdy w latach powojennych dokonano remontu instrumentu, jego żywot przewidywano na 5 lat… Organy zaś służą do dzisiaj. Piękne dźwięki kolegiackiego instrumentu słychać tak podczas liturgii, jak i w czasie koncertów. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie organmistrz Rudolf i jego bezinteresowna posługa… W uznaniu zasług już w 2003 roku Burmistrz Kartuz nominował Ryszarda Plenikowskiego w kategorii „Całokształt twórczości i działalności w podziękowaniu za fachową opiekę nad zabytkowym instrumentem, jakim są organy w kartuskiej Kolegiacie”.

To od Niego, do Rudolfa można odnieść słowa wypowiedziane kiedyś przez prof. Józefa Serafina. Ten słynny organista-wirtuoz twierdzi bowiem, że o tym, czy organy są wytworem pospolitego rzemiosła czy dziełem sztuki, rozstrzyga organmistrz, człowiek, którego ręce decydują o kształcie, a ucho o brzemieniu instrumentu. Zawód ten ma tylko sens tylko wtedy, gdy staje się pasją życia…

Trudno się pogodzić z myślą, że Rudolfa nie ma już między nami. Odszedł nasz przyjaciel, pełen optymizmu nawet w najtrudniejszych sytuacjach. Odszedł artysta – organmistrz, zostały zaś wspomnienia Jego ciepłego uśmiechu oraz organy, którym – można powiedzieć – poświęcił całe swoje życie. Zakopane, Gdańsk, Janów Podlaski, Słupsk  – choćby wspomnieć te miejscowości, w których Rudolf przywrócił do świetności królewskie instrumenty, jakimi są organy.

Niech pamięć o Rudolfie – Ryszardzie Plenikowskim trwa. Niech pamięć ta żyje w Jego dziełach rozsianych po Polsce, a przede wszystkim w Jego ukochanych Kartuzach.

Komentarze