Gmina Sierakowice Wywiady

SIERAKOWICE. „…CZEKA NAS TRUDNY ROK…”

Z Tadeuszem Kobielą, wójtem gminy Sierakowice rozmawia redaktor naczelny Dariusz Tryzna.

Dariusz Tryzna: Zakończył się rok 2017. Jaki on był dla gminy Sierakowice?
Tadeusz Kobiela: W zasadzie dobry. Udało nam się wykonać wiele ważnych inwestycji na czele z drogowymi. Dużym sukcesem jest to, że udało nam się na drogi pozyskać zarówno środki rządowe – na tzw. schetynówki, jak i europejskie poprzez Program Rozwoju Obszarów Wiejskich. Oczywiście nigdy nie jest tak, że uda się wszystko, co zaplanowaliśmy. Nie wystartował program dofinansowania budowy odnawialnych źródeł energii. Nie jest to jednak nasza wina, a wynik przesunięcia terminu konkursu na dofinansowanie tego przedsięwzięcia.

DT: Kończący się rok 2017 przyniósł informacje, które nie były dobre dla waszych planów na rok bieżący.
TK: Rzeczywiście dowiedzieliśmy się, że w 2018 roku nasze dochody będą o 4,5 mln zł niższe niż w 2017. Rocznie spłacamy 3,2 mln zł kredytów. W ubiegłym roku po odliczeniu tej spłaty zostało nam 9 mln zł środków własnych, w tym będzie to około 4,5 miliona, czyli połowa. Jest to wynik zmniejszenia nam subwencji oświatowej i udziału w podatkach. Czeka nas więc trudny rok. To był bardzo trudny budżet, ale znakomita praca całego zespołu dała efekty. Chciałbym tu wszystkim złożyć wyrazy uznania i podziękować: mojemu zastępcy, pani skarbnik, pani sekretarz, kierownikom referatów, a szczególnie panu Tomaszowi Maszke. Zawsze mówiłem, że mam bardzo dobry zespół.

DT: Macie mniej pieniędzy, czyli musicie z czegoś zrezygnować.
TK: Raczej staramy się oszczędzać. Nie zrezygnujemy z inwestycji, na które dzięki ciężkiej pracy całego zespołu zdobyliśmy dofinansowanie. Nasze inwestycje nie są rozdmuchane, ale dotyczą tego, co jest niezbędne dla dalszego rozwoju gminy i poprawy warunków życia jej mieszkańców. O to przecież przez wiele lat walczyliśmy, więc musimy to zrealizować. To wymusza na nas zaciągnięcie kredytu. Ale w sytuacji, jaką mamy obecnie, kiedy jest wiele dodatkowych środków z UE do wzięcia uważam, że powinniśmy tak działać. Na inwestycje, na które 50 i więcej procent dofinansowania zewnętrznego warto brać pieniądze. I tak będą nas kosztowały znacznie mniej, niż gdybyśmy musieli zapłacić za nie, ze środków własnych. Trzeba brać kredyty, bo ten okres względnie łatwej dostępności środków zewnętrznych bardzo szybko się skończy. Dlatego powtórzę jeszcze raz – jestem zwolennikiem zadłużania się na wkład własny.

D.T.

Czytaj więcej w wydaniu papierowym z dnia 09.01.2018r

Komentarze