Wokół nas

,,Szaleńcy” w kaszubskich lasach

Piękny piątkowy wieczór. Piętnaście stopni Celsjusza na plusie. W sam raz na wiosennego grilla i spotkanie towarzyskie ze znajomymi. W ciepełku i komforcie. – Nie! – Nie? – Nie!! – Jak, nie? – pytam siedzącą obok mnie, przed kościołem w Dziemianach, nieznajomą. – W tej książeczce napisali, że to „droga przełomu”, że „żeby wygrać swoje życie, trzeba być szaleńcem” i idę spróbować – odpowiedziała z delikatnym uśmiechem nieznajoma. Później widziałyśmy się jeszcze kilkakrotnie na szlaku 41 km Ekstremalnej Drogi Krzyżowej.

Zakłopotanie gapiów

Wyprawę dla „szaleńców” już po raz drugi zorganizowały Siostry Franciszkanki od Pokuty i Miłości Chrześcijańskiej z Orlika. Na co dzień trenują nordic walking i przemierzają dziesiątki kilometrów w kaszubskich lasach. Ale żeby iść zupełną nocą i w milczeniu? Temu pytaniu towarzyszył śmiech i zdziwienie gapiów przed dziemiańskim kościołem. – Po co iść 41 km, skoro do Wiela z Dziemian jest 12 km? Mogę Was podwieźć samochodem? – padały tak zwane „słowa otuchy”.

Skąd ten tłum?

Ale co tu powiedzieć prawie 2 tysiącom ludzi, którzy w piątek 31 marca zjechali do Dziemian z całego Pomorza, a także z Białorusi, Niemiec i Norwegii? Przed godziną 20 -stą zaczęły zapełniać się dziemiańskie ulice, place i każdy centymetr miejsca, gdzie można było zostawić samochód. Ludzie z plecakami i własnoręcznie zrobionymi krzyżami zmierzali do kościoła. Ten mógł pomieścić jedynie połowę z nich. Reszta przysiadła na trawie przed kościołem. Równo z godziną 20:00 chórem zaśpiewali credo swojej drogi: „ W Krzyżu cierpienie, w Krzyżu zbawienie, w Krzyżu miłości nauka”.

fot-1

 

 

Komentarze