Gmina Dziemiany Wokół nas

„TRZEBA SIĘ ZACZĄĆ ŚMIAĆ, BO BY CZŁOWIEK OD PŁAKANIA ZGŁUPIAŁ”

W Trzebuniu praca wre. Mieszkańcy naprawiają domy, montują dachy… choć na materiały budowlane i ekipy remontowe trzeba czekać w kolejce. To ta miejscowość najbardziej ucierpiała w wyniku nawałnicy, która przeszła przez Pomorze 11 sierpnia.

Wszystkie drogi prowadzące do Trzebunia straszą połamanymi drzewami i kikutami, które po przepięknych lasach pozostały. – W samej wiosce jest już spokój, a gorąca atmosfera ostygła – wita nas tymi słowami sołtys Mieczysław Jenta. We wiosce i w okolicy wciąż pracują ekipy energetyków, bo prąd mieszkańcy na razie mają jedynie dzięki podłączonym przez Energę agregatom. Trzebuń odwiedzają codziennie dziesiątki różnych ludzi z Pomorza i Polski. Spotykamy panią Anetę, wolontariuszkę Caritas. – Jeżdżę od domu do domu i spisuję, co jest ludziom potrzebne – mówi pani Aneta. Wolontariuszka jest zaskoczona ogromem strat, ale i skromnością ludzi. – Spotykam tu mieszkańców, którzy mówią: „ja nie potrzebuję pomocy, inni mają gorzej”, a widzę, że u nich też nie jest najlepiej – mówi pani Aneta.

 U państwa Rolbieckich

Razem z wolontariuszką docieramy do państwa Rolbieckich na wybudowaniach trzebuńskich. Były już tu kamery TVN-u i Superstacji, ale ich tragedię można poczuć tylko na miejscu. Na wejściu do gospodarstwa widać gromadę ocalonych z kataklizmu ubrań i zabawek, dalej zerwane linie, które akurat naprawiają energetycy i pan Janusz, który traktorem wywozi kolejne tony gruzy, który pozostał z ich domu. – Trzeba się zacząć śmiać, bo by człowiek od płakania zgłupiał – mówi z uśmiechem gospodarz. W uprzątnięciu gruzu pomaga mu rodzina i sąsiedzi. – Otrzymaliśmy już mieszkanie zastępcze od gminy. Dostaliśmy też nowe meble od poseł Szczypińskiej. Dzięki temu z żoną i córką przetrwamy zimę – mówi pan Janusz.

 „Warto pomagać”

Podobnych osób w Trzebuniu jest wiele więcej. – Do każdego dojechaliśmy i sprawdzamy potrzeby – mówi radny Alojzy Kuczkowski, który sam jest mieszkańcem Trzebunia. Wszystkie dary, które trafiają do wsi gromadzone są w miejscowej szkole i pomieszczeniu po byłym sklepie na terenie posesji państwa Lemańczyk. – Warto pomagać, naprawdę. Dlatego udostępniamy nasz lokal i nasz czas, żeby pomóc – mówi właścicielka, pani Magda, która sama ucierpiała w wyniku nawałnicy. – Mamy uszkodzony dach, kilka okien jest też do wymiany. Ale inni mają gorzej – podkreśla pani Magda, która codziennie dyżuruje w punkcie, gdzie mieszkańcy mogą odbierać ubrania, materiały chemiczne, ręczniki, koce czy pościel.

 Potrzebują pilarzy i budowlańców

Do Trzebunia dociera pomoc z całej Polski. – Przyjeżdżają ludzie z Łodzi, Gdańska, Starogardu – wymienia sołtys Jenta, który kieruje darczyńców do konkretnych rodzin. – My nie mamy gdzie składować materiałów budowlanych, więc jeśli chce ktoś pomóc, to kieruję go do ludzi, którzy mówią czego potrzebują – dodaje sołtys. Najpotrzebniejsze oczywiście są materiały budowlane. – Zamawiałam dzisiaj dachówkę, ale będzie trzeba na nią trochę poczekać – przyznaje pani Magda. Do wsi przybywają też rzesze wolontariuszy, ale w Trzebuniu potrzebni są już jedynie wykwalifikowani pilarze i budowlańcy. – Jeśli otrzymujemy pomoc, staramy się ją rozdysponować sprawiedliwie do wszystkich mieszkańców – mówi radny Alojzy Kuczkowski. Choć we wsi słychać już głosy, że jedni dostali więcej, a drudzy mniej, to radny nie wierzy, aby to mogło podzielić mieszkańców. – Ta jedność wciąż trwa, a małe niedociągnięcia zawsze się zdarzają – kończy z optymizmem radny z Trzebunia.

Ad

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Komentarze