Gmina Kościerzyna Kultura Wokół nas Wywiady

„WOBEC OGROMU LUDZKICH NIESZCZĘŚĆ, POSTANOWILIŚMY ZWIĘKSZYĆ NASZE POMOCOWE DZIAŁANIA”

O działaniach Lions Clubu, idei tego stowarzyszenia i ogromu pomocy jaką niesie dla mieszkańców z Prezydentem Lions Club Kościerzyna Gabrielem Greinke rozmawiał Bogdan Mielnik.

 

Bogdan Mielnik: Jaka jest geneza powstania Lions Clubów?

Gabriel Greinke: Historia Międzynarodowego Stowarzyszenia Klubów Lions liczy blisko 100 lat. Założyciel stowarzyszenia – Melvin Jones, prywatny przedsiębiorca z Chicago – w 1917 roku nakłonił członków lokalnego środowiska biznesowego (Business Circle of Chicago) do zaangażowania się w sprawy wykraczające poza aktywność związaną z pomnażaniem majątku. Przekonał ich, iż takie działanie służyć będzie budowaniu wspólnej, lepszej przyszłości i zaproponował oparcie tego zaangażowania o skodyfikowane wartosci etyczne.

Międzynarodowe Stowarzyszenie Klubów Lions działa w 185 krajach, zrzesza ponad 1,5 mln członków w 44 tys. klubach na wszystkich kontynentach.

Lions Klub Kościerzyna powstał w 2003 roku i Zrzesza 18 członków. którzy reprezentują różne zawody i środowiska. Wszyscy działają społecznie

 

BM: Czyli celem działalności klubu jest pomaganie innym osobom i organizacjom w potrzebie?

GG: Tak, naszą działalność opieramy na aktywności naszych członków w pozyskiwaniu środków od firm i różnych organizacji, dla których empatia i zrozumienie innych, to cnoty dnia codziennego. Źródłem dochodów są składki członkowskie, charytatywne imprezy okolicznościowe i datki od Sponsorów. Lions Club Kościerzyna organizuje corocznie w miesiącu styczniu Charytatywny Bal Zimowy na który zaprasza przede wszystkim darczyńców i sponsorów, żeby przy wspólnej zabawie podziękować za to, że darząc nas zaufaniem przekazują środki finansowe na prowadzoną przez nas działalność. Dostrzegamy osoby czy organizacje które borykają się z problemami, nieszczęściami i wszelkimi trudnościami, dlatego postanawiamy im pomagać zgodnie z naszą dewizą – Weserve, czyli służymy. Wspieramy ludzi niepełnosprawnych przekazując im potrzebny sprzęt Tehabilitacyjny taki jak wózki inwalidzkie, specjalistyczne łóżka dla przewlekle chorych, chodziki, protezy itp.

 

BM: W ostatnim okresie można zauważyć, że Wasz kościerski oddział jest szczególnie aktywny w niesieniu tej pomocy?

GG: Rzeczywiście. Sierpniowa katastrofa i zagłada naszych lasów, ale też i tragedie poszczególnych rodzin, osób, wywarły na nas ogromne wrażenie i pobudziły do możliwie największej pomocy, jaką jesteśmy w stanie wygenerować. Wobec ogromu ludzkich nieszczęść, kiedy to w kilka minut ludzie tracili dorobek życia, postanowiliśmy, że zintensyfikujemy nasze działania. Wystąpiliśmy do wszystkich klubów Lions w Polsce z apelem o wsparcie naszych działań. Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. Kluby nas wsparły i dzięki temu pomogliśmy dużej grupie osób. Przekazaliśmy dużo sprzętu dla organizacji jak i osób indywidualnych. Głównie były topiły łańcuchowe i agregaty prądotwórcze. Mało tego, nasi koledzy z Lions Clubu w Gdańsku wystąpili o pomoc do Clubu w Nowym Jorku. Po trzech dniach otrzymali z USA przelew na 20 tys. dolarów. Pieniądze te natychmiast trafiły do mieszkańców Pomorza, którzy potracili majątki w nawałnicy.

 

BM: Jesteśmy dzisiaj w Trzebuniu. Widać tu waszą liczniejszą niż zwykle reprezentacje.

Trzebuń był chyba najbardziej poszkodowanym sołectwem w powiecie kościerskim. Tutaj huragan poczynił największe szkody i najwięcej osób ucierpiało. Dlatego wystąpiłem z apelem do Lions Clubu w Trójmieście, aby objąć indywidualną pomocą poszczególne rodziny, które poniosły największe straty. I to zadziałało. Tu w Trzebuniu kilka rodzin zostało objętych pomocą finansową Zresztą my sami, nie oglądając się na inne kluby kupiliśmy wielu rodzinom materiały budowlane, pokrycia dachowe i inne niezbędne rzeczy, które potracili w katastrofie.

 

BM: Pomagacie też strażakom. Od kilku tygodni słychać jak przekazujecie sprzęt różnym jednostkom.

GG: Zgadza się. Widziałem jak wyglądał krajobraz po nawałnicy. To był przerażający widok. Jako pierwsi do usuwania skutków tej katastrofy rzucili się właśnie druhowie z OSP. Pracowali bez wytchnienia, dniami i nocami, o głodzie i chłodzie, swoim sprzętem, kupowali paliwo za własne pieniądze i metr po metrze przedzierali się przez gąszcz zwalonych drzew i zniszczonych zabudowań.

Druhowie z jednostek OSP zasługują na szczególny szacunek. Dlatego zakupiliśmy dla jednostek ze Skorzewa, Trzebunia i Nakli nowe agregaty prądotwórcze. Pomogliśmy też druhom z Parchowa i Kłobuczyna. Dla OSP Lipusz przekazaliśmy 20 tys. zł na remont ich wozu bojowego.  Nasza pomoc jest tylko okruchem serca, za to co Ci ludzie dali mieszkańcom. Podarowaliśmy też nową pilarkę mieszkańcowi wsi Dziemiany Panu Józefowi Knitter, który jako wolontariusz przez wiele dni pomagał przy usuwaniu skutków nawałnicy we wsi Trzebuń.

BM: Dziękuje za rozmowę.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

 

Komentarze