Wywiady

WYPŁACIMY WSPARCIE NA POSPRZĄTANIE LASÓW – ROZMOWA

Rozmowa z Adamem Kwiatkowskim dyrektorem RDLP w Gdańsku.

 

Red.: Właściciele lasów prywatnych są rozgoryczeni, bo wciąż nie wiedzą kiedy i jakie otrzymają wsparcie finansowe. Czy Pan zna już szczegóły?

Adam Kwiatkowski: Lasy Państwowe przeznaczyły na ten cel 35 mln złotych. Ale proszę pamiętać, że to nie jest odszkodowanie, to jest pewna doraźna pomoc na uprzątnięcie połamanych drzew. Tak naprawdę to jest pomoc na zlikwidowanie tego zagrożenia, bo pamiętajmy, że te powalone drzewa stanowią zagrożenie dla osób, które chcą pójść do lasu, to jest też zagrożenie pożarowe.

Red.: Z tego co mówią właściciele lasów prywatnych, to nie będą duże środki. 2 tysiące złotych do hektara, czy to będzie taka suma?

A.K.: Ja myślę, że to będzie więcej niż 2 tysiące zł, ale nie chcę podawać jeszcze żadnych kwot. Będziemy wypłacali w zależności od tego,co zostało zniszczone. Mamy jedną kwotę, to jest 35 mln złotych, którą musimy rozdzielić na bardzo dużym obszarze,a to nie będzie proste. Musimy znaleźć jakiś algorytm, aby te środki podzielić sprawiedliwie. Te 35 mln złotych są przeznaczone dla naszego województwa, ale też wielkopolskiego i kujawsko-pomorskiego.

Red.: Jak szybko te lasy powinny zostać uprzątnięte, bo właściciele mówią również o zagrożeniu ekologicznym?

A.K.: Nie, ja tutaj byłbym spokojny. Ta katastrofa wydarzyła się pod koniec lata, kiedy większość owadów, które mogłyby stanowić jakieś zagrożenie, już przeszły swój rozwój w tym roku, a po zimie, nawet jeśli to drewno jeszcze będzie leżało, ono już się nie będzie nadawało do zasiedlenia przez te owady. Więc ja bym tutaj nie demonizował. My się nie boimy dużego zagrożenia ze strony owadów czy innych organizmów, które mogą doprowadzić do jakiegoś masowego wystąpienia dalszych szkód. Ja bym był tutaj bardzo spokojny.

Red.: Padały tutaj pytania dotyczące cechowania drewna, Pan mówił o tym, że musicie w tym celu zatrudnić dodatkowych pracowników?

A.K.: Tak musimy zatrudnić, szczególnie w Nadleśnictwie Lipusz. Również do tego, żeby uprzątnąć lasy państwowe, ale również po to, żeby pomóc właścicielom prywatnym. Ten leśniczy, który normalnie zajmował się lasami prywatnymi, on dzisiaj nie jest w stanie „obskoczyć”, że tak powiem kolokwialnie, tych wszystkich osób, które zostały poszkodowane. Musimy zwiększyć siły, to też jest nasz koszt i nasz pomoc tym właścicielom prywatnym. Niestety, to też potrwa. Pamiętajmy, że jak już zatrudnimy te nowe osoby, to potrwa zanim one dotrą do wszystkich. Ale też bym się tutaj nie bał, że to drewno nagle straci wartość, bo w ciągu tygodnia czy miesiąca nawet, to drewno nie zepsuje się na tyle, żeby straciło wartość handlową. Tym bardziej, że idzie chłodny okres roku, więc gwarantuję, że przez najbliższe pół roku to drewno nie straci radykalnie na wartości.

Red.: Właściciele wyrażali na spotkaniu obawy o sadzonki, raptem w przyszłym roku wszyscy będą chcieli sadzić las. Co wtedy? Czy RDLP jest na to gotowa?

A.K.: Oczywiście teraz nie mamy tych sadzonek. To też nas zaskoczyło, my byliśmy przygotowani z sadzonkami na normalne warunki gospodarowania. Natomiast, teraz stała się katastrofa na potężnej powierzchni i musimy dopiero te sadzonki wyprodukować. Ale jesteśmy przygotowani, bo mamy duże zapasy nasion i jesteśmy przygotowani, żeby jak najszybciej zwiększyć produkcję szkółkarską. Ale pamiętajmy, że na odnowienie tych lasów mamy 5 lat i to jest ta granica, której nie możemy przekroczyć.

Red.: Dziękuję za rozmowę.

A.K.: Dziękuję.

Komentarze